Nowa Fedora jest bezbłędna, dzisiaj byłem o włos od odwołania tego. Okazało się, że to wina knetworkmanagera (można by powiedzieć, że KDE zawiniło). Mianowicie po uśpieniu lapka do pamięci musiałem go brutalnie wyłączyć gdyż nie chciał wstać, nie reagował na włącznik. Po odpaleniu systemu zdziwiłem się gdy knetworkmanager pokazał informację, że urządzeniami nie można zarządzać (po anglikańskiemu byłoby „unmanaged”, gdyby ktoś szukał więcej informacji na ten temat).
Okazuje się, że jest to błąd znany użytkownikom Łubuntu i Open Suseł. Co go powoduje? Nie wiem ale rozwiązaniem jest edycja pliku /var/lib/NetworkManager/NetworkManager.state i zamiana wartości false na true przy odpowiednich opcjach. U mnie plik wygląda tak:
[main]NetworkingEnabled=trueWirelessEnabled=trueWWANEnabled=true
Konieczny był restart systemu po wprowadzonych zmianach ponieważ sam restart sieci zmieniał WirelessEnabled na false. Po wszystkim chodzi jak złoto, czyli jak chodziło.
Pozdro


Mialem podobny problem w kubuntu. Mi pomoglo ponowne uspienie i wybudzenie i wifi odzylo:)
knetworkmanager to szajs jakich mało… Edytor połączeń widzi ustawienia po swojemu, a aplet po swojemu. Ustawiam nawet nazwę połączenia, a on i tak twierdzi w wyborze połączenia, że istnieje tylko połączenie o pierwotnej nazwie, na dodatek niezabezpieczone…
Poza tym, nie mam pojęcia, jak można to dodawać do oficjalnych obrazów dystrybucji… Jedyna Fedora dodaje gnomowy nm-applet i chwała im za to, bo działa jak ta lala.
Może i to prawda ale qoszerny jest. Działa u mnie bez widocznych problemów. Ma mniejsze możliwości w porównaniu do nm-applet ale mi wystarcza.