Od pewnego czasu miałem w domu stary komputer, który dostałem w spadku. Wiadomo, że linux wejdzie wszędzie i tak się stało. Jednak pojawił się problem z biosem, który jest mądrzejszy ode mnie i nie pozwalał uruchamiać komputera bez monitora.
Po krótkim poszukiwaniu w internecie jak to zrobić trafiłem na dobry przepis.
http://www.monowall.procad.sk/boot_without_monitor.php
Wziąłem od brata trzy oporniki 68 ohm i razem wpakowaliśmy je w odpowiednie wejścia w porcie d-sub karty graficznej.
Komputer po wciśnięciu przycisku zasliania powitał nas miłym piknięciem.
A potem ssh i żyli długo i szczęśliwie.

w mianowniku zawsze pisze sie linux, a nie linuks, a PS pisze sie w ten sposob, bez kropek -.-
Tak, poprawione.
w starszych laptopach toshiba dało się zdjąć hasło z biosa tworząc odpowiednią pętle na porcie szeregowym, wyglądało to podobnie :]
a z mojego doświadczenia z serwerem na laptopie bez monitora – śmiesznie zaczyna się robić kiedy zaszyfrujesz dysk i przy faktycznym restarcie sprzętu trzeba to hasło wpisać i nigdy nie wiadomo do końca kiedy i czy zadziałało
Sprzętowe zdejmowanie hasła? No nieźle.
Natomiast ja miałem podobny problem z tym komputerem kiedy nie wiedziałem czy startuje czy pobiera adres czy nie. Ale hasła na ślepo nie wpisywałem